
Pierwszym gwiazdkowym prezentem pod choinkę dla Wydawców prasy jest strona wolna od neocenzury!!! Stworzyliśmy ją gdzieś daleko, pod słońcem tropików. Ta strona ma stać się strefą wolnej wymiany myśli. Tam już nikt nie wykasuje zdjęć, nie zabroni rozpowszechniania filmu, nie pozna “swoimi sposobami” IP komputerów osób komentujących czy opisujących swoje historie. Zapraszamy na stronę
http://fakt.brukowiec-story.com/
Na razie to niemal lustrzane odbicie tego bloga. Stopniowo będziemy ją rozbudowywać – z Waszą pomocą.
Dwie kolejne niespodzianki świąteczne to historie nadesłane na antyfakt@gmail.com Nie wymagają komentarzy…
Dawid i przyjaciele
Jak „nazwalam” w Fakcie Edytę Górniak psychopatką
Byłam kiedyś naczelną pisma dla rodziców, a akurat wtedy Edyta Górniak, walczyła z tabloidami i zamieściła na swojej stronie zdjęcie swojego małego synka, który miał całą pupę w kupie. Zadzwonił do mnie dziennikarz Faktu z prośbą o komentarz. Powiedziałam, że z pewnością nie zrobiła dobrze, bo kiedyś jej synowi, gdy znajdzie to zdjęcie w sieci, może być przykro, że takie zdjęcie kursuje po świecie. Może się czuć tym zawstydzony i zażenowany. Mój komentarz dostałam mejlem do autoryzacji, bo zażądałam tego. Autoryzowałam go, również mejlem. Następnego dnia mało nie zemdlałam, jak przeczytałam, że rzekomo mówię o Górniak: Taka matka to psychopatka. Dziennikarz nie odbieral ode mnie telefonu, oczywiście.
Beata Banecka
Mój ojciec, gdy został ministrem, zaczął dostawać pogróżki – pocztą, a nawet telefonicznie, dzwonili do domu, na zastrzeżony numer telefonu. Ponieważ w domu jest dziecko, które wysłuchiwało tych psycholi nagrywających się z wulgaryzmami i bluzgami na sekretarkę, ojciec zawiadomił policję. Zostałam wezwana na przesłuchanie jako córka – policja chciała wiedzieć, czy nie mam żadnych wrogów itp. W Pałacu Mostowskich spotkałam na korytarzu dziennikarza X, w tym czasie pracującego w Superaku. Zapytał, co tu robię, odpowiedziałam, że byłam na przesłuchaniu w związku z groźbami wobec mojego ojca. Oczywiście, następnego dnia w Superaku wywalony artykuł na całą stronę, a tytuł brzmi: Czuma: Boję się o własne życie. Ten reporter oczywiście nawet nie rozmawiał z moim ojcem. Wcześniej to był rzetelny dziennikarz, pracował w moim zespole w poważnym dzienniku. Co się z nim stało, jak przeszedł do Superaka? Poddali go praniu mózgu?





Przez moment serwer tropikalny żądał przy okazji komentarza adresu mailowego osoby komentującej. Oczywiście zmieniamy to - zależy nam na otwartych, prawdziwych wypowiedziach, ograniczonych jedynie zasadą dobrego smaku i wzajemnego szacunku.
OdpowiedzUsuńCo się dzieje Z Mierzwiakiem,czekamy na jego wyważone i celne oceny.
OdpowiedzUsuńCiekawa sprawa z doktorem Mierzwiakiem. Nie wiem, czy zauważyliście,że Jego blog Zmierzwiony Świat został usunięty dokładnie w dniu emisji programu w telewizji publicznej o celebrytach i ich walce z brukowcami.
OdpowiedzUsuńDopóki dziennikarze spoza układów i układzików będą w tzw. mediach opiniotwórczych zarabiać jakieś śmieszne grosze (od 700 do góra 1300 zł za tekst na 10.000 do 20.000 tysięcy znaków, czyli roboty po pachy, a wszystkie wydatki na własny koszt!), to nie ma się co dziwić, że kupy opanowują całe media! Dziennikarze, którzy może i mieli nawet dobre chęci, prostytuują się zawodowo dla kilku groszy. Potem "elyty" załamują ręce i mówią o upadku mediów, a wydawcy zyski. Oczywiście co roku, obowiązkowo coraz większe
OdpowiedzUsuńposzanowania powinno się też wymagać od autorów, a nazywanie kogoś gnojkiem czymś takim chyba nie jest, tym bardziej w ustach kogoś z rodziny takiej osoby jak na szczęście były już minister Czuma, a dwa od kiedy to Polska służy za wzór dobrego dziennikarstwa, szczególnie odkąd jest tam Zaręba, pisząca to chce by czytający dostali zajadów ze śmiechu:))))
OdpowiedzUsuńKiedyś media gnębiła cenzura, a dziennikarze wyrzuty sumienia zapijali dużymi ilościami wódki. Teraz do władzy dorwali się psychopaci żądni władzy za wszelką cenę i zwykłe szmaty, które dla kilku groszy napiszą co się chce. Słowa etyka zawodowa, zawód zufania społecznego, poszanowani godności procowników brzmią dla nich jak z kosmosu. Kiedy uda się to zmienić?
OdpowiedzUsuńDobre pytanie!!! Ja myślę, że sytuację w mediach mogą zmienić tylko sami dziennikarze - przez nacisk na wydawców, przez nacisk na prawodawców. Realny nacisk, nie samotne narzekactwo. Ten blog idzie w dobrym kierunku, choć nie ze wszystkimi tezami się zgadzam. Pomysł ze stroną w tropikach uważam za bardzo dobry. Na innych serwerach wydawcy prasy prędzej czy później uwikłaliby twórców bloga w gigantyczne procesy sądowe, mające na celu jedno - zniszczenie krytyki w zarodku.
OdpowiedzUsuńa tu ni ma komentarzy pod tymi postami co pod tymi postami tu komentarze sa
OdpowiedzUsuńmam nadziejejejejej że wyrażam się jasno
http://fakt.brukowiec-story.com/
zróbta w końcu jeden antyfakt bo sie pogumim
tu jest artykul w którym fakt wykiwał swoją bohaterke
OdpowiedzUsuńhttp://www.efakt.pl/Pralka-zniszczyla-mi-zycie,artykuly,44524,1.html
Fakt zrobił "interwencje" usuwając z tekstu nazwę firmy, z powodów pewnie reklamowych.
generalnie kobieta poczuła sie głupio, bo chciała interwencji a nie cyrków.
tchórzliwa redakcja małych ludzi.