wtorek, 15 grudnia 2009

Góralska prawda mediów


Obrazkiem do dzisiejszego odcinka jest „kolejny sukces Faktu”. „Zabraliśmy bony premierowi!” krzyczy jedna okładka. „Zabraliśmy prezydentowi 4 mln!” wrzeszczy inna. Czy tak jest w istocie? Czy tylko Fakt pisał o tych sprawach? Absolutnie nie! Inne tytuły też rozpisywały się na ten temat. Tytuł chwytliwy, a „głupi lud to kupi”. To właśnie Fakt dzięki temu tytułowi awansuje do roli obrońców podatnika. Czy tak jest w istocie?
Być może w przypadku kogoś, kto czyta tylko i wyłącznie Fakt tak będzie. Dziś jednak o tak wiernego czytelnika niezwykle trudno. W dobie Internetu, portali informacyjnych, niezależnych telewizji internetowych, znacznie trudniej wmówić ludziom tzw. góralską prawdę. Zawsze istnieje możliwość konfrontacji tej informacji z innym źródłem. Wiarygodność traci jednak nie tylko ten jeden konkretny tytuł.
Odbiorcy, którzy raz samodzielnie wykryją fałsz w przekazie medialnym, przestają ufać Słowu, Obrazowi. Celowo używam wielkich liter – czy nie o prawdziwy obraz i słowo chodziło w walce z komunistyczną cenzurą? Czy to nie było najistotniejsze?
Niektórzy pewnie jeszcze pamiętają napisy na murach „telewizja kłamie”. Wtedy było to oczywiste i jednoznacznie pejoratywne. Dziś kłamią artykuły prasowe. Telewizyjne audycje pokazują nieprawdziwy obraz świata – czyli też kłamią! Dlaczego dziś na murach nie pokazują się takie napisy? Myślę, że prawda może być okrutna dla nas, dziennikarzy – po prostu odbiorca (czytelnik, słuchacz, widz) przyjął jako normę, że media muszą kłamać. Świat medialny od rzeczywistego dzieli przepaść i tu jest problem. Dla przykładu – co łatwiej umieścić w gazecie: reportaż o genialnym polskim wynalazcy czy kryminał typu „zarżnął żonę i sam się powiesił”? Albo materiał o sukcesie grupy bezrobotnych, którzy sami sobie stworzyli miejsca pracy czy materiał o pedofilu gwałcącym po kolei wszystkie córki?
Moim zdaniem to właśnie zakłamywanie rzeczywistości. Niby prawda, bo coś takiego przecież się wydarzyło. W istocie to góralska prawda, bo świat przedstawiony jest tylko z tej jednej, jak najgorszej strony. Wszystko w myśl zaleceń marketingowych mądrali uznających, że nic tak nie ożywia czołówki, jak świeży trup. Takie podejście sprowadza dziennikarzy do roli autorów kronik kryminalnych, a przecież chyba nie o to chodzi.
Nie przyjmuję argumentu typu „ludzie chcą czytać o tragediach” czy „społeczeństwo ma prawo wiedzieć”, „społeczeństwo tego właśnie od nas żąda”. Kto kogo upoważnił do wypowiadania się w zastępstwie całego społeczeństwa? Jeżeli jakiś procent ogółu chce czytać tylko o potwornościach świata tego, jakim prawem media fundują gorzką pigułkę wszystkim? Patrząc z innej strony – co będzie, jeśli nasze społeczeństwo zdominują dewianci? Czy wtedy media w imię misji społecznej zaczną donosić o nowych szczegółach z zakresu seksu ze zwierzętami? Bo społeczeństwo tego od nas żąda?
Myślę, że tu powinien funkcjonować mechanizm odpowiedzialności wydawców (nie tylko dziennikarzy). To wydawca decyduje ostatecznie o kształcie gazety, radia, tv. I to na wydawcy spoczywa największy ciężar takiej odpowiedzialności społecznej. Myślenie nie tylko w kategoriach biznesu medialnego, własnej kariery. Sprzedaż Słowa czy Obrazu to nie to samo, co sprzedaż pietruszki na rynku. Do tej roli wielu wydawców nie dorosło. Niestety, nie myślę tu tylko o Fakcie.
Jeszcze parę słów na koniec, całkiem z innej beczki. Cieszę się, że w komentarzach zaczyna przeważać chęć dyskusji, wypowiedzenia swojego zdania w konkretnej sprawie. O to nam chodziło. Wasze komentarze stanowią integralną, bardzo ważną część tego bloga. Nie od dziś w końcu wiadomo, że zebrane w jednym miejscu poszczególne składniki wiedzy rozproszonej w sumie dają o wiele szerszy, bardziej prawdziwy obraz.
Dawid

4 komentarze:

  1. Myślę,że ludzie chcą czytać o tragediach. Inaczej bulwarówki nie miałyby tak wysokich wskażników sprzedaży

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy wysoki wskaźnik picia wódki w Polsce oznacza, że alkohol jest zdrowy? Tu chyba wracamy nieodmiennie do konieczności rozgraniczenia na dziennikarzy i pracowników mediów. Taki podział byłby zdrowszy dla obu tych grup zawodowych

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla wielu czytelników Faktu jest to jedyne źródło informacji pisanej. Poza tym oglądają tivi, a jak wiadomo obrazki szybko migają i pozostawiają mniej w głowach. Stąd jeszcze większa szkodliwość tej gazety. Jednak pracowników- dziennikarzy, czy innych media workerów, to tylko nazwy, tam nie zabraknie. Osobiście jako wolny strzelec zarabiam co najmniej o połowę mniej niż kilka lat temu. To już nawet nie jest kwestia utrzymania się na takim czy innym poziomie, pisania infomacji, których się nie sprawdza, bo nie ma czasu, dawania kup, ale kwestia przeżycia! W mediach tylko ci co mają etaty, a jest ich coraz mniej, moga przeżyć. Patrząc na to bagno przeklinam dzień, w którym chciałem zostać dziennikarzem!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wydaje mi się, że nie ma nic złego w pisaniu kroniki kryminalnej. Tu nie jest potrzebna żadna rada etyki, tylko publikacje o nadużyciacj mediów. Gazety nie chcą tego drukować, bo nie lubią najeżdżać na konkurencję, co jest na swój sposób zrozumiałe. ALe są takie pisma jak PRESS i tam można to ujawniać.

    OdpowiedzUsuń