Kreacja mobbująca
Kreowanie wydarzeń w Fakcie istniało od samego początku. Mniej więcej przez pierwsze dwa lata była to jednak tylko i wyłącznie alternatywa dla dziennikarza. Nic się nie dzieje? Nie ma o czym pisać? To kreujcie wydarzenia!
Każdy mógł wybrać, czy chce pozostać przy prawdziwym dziennikarstwie, czy bawić się w bajkopisarstwo. Wystarczyło czasem głębiej poszperać i ciekawa, prawdziwa historia mogła zaspokoić apetyt redaktorów. Można było pójść na łatwiznę. Pomyśleć chwilę, puścić wodze fantazji i robota z głowy. Wybory były różne, jak różne są ludzkie charaktery. Ale były one dobrowolne. Czasem trudne i nie pozbawione konkretnych skutków – ci nie mający oporów przed kreacją tematów byli wyżej oceniani przez szefów.
Jednak nie tylko sama kreacja szokowała świeżo zatrudnianych dziennikarzy. Także element z zakresu jasnowidzenia - czyli wymóg pisania w poniedziałki tzw. zajawek. Cóż to było? Krótkie streszczenia tematów (związanych z wydarzeniami, ludzkimi historiami, gwiazdami, sportem itd. Podkreślmy – tematów, które dziennikarze… chcieliby opisać w najbliższym tygodniu. Niemal każdemu nasuwało się pytanie, jak można przewidzieć wybuch gazu? Albo karambol na drodze?
Wtedy szefowie spieszyli z wyjaśnieniami, że takie zdarzenia to tzw. bieżączka, a w zajawkach mają się znaleźć tematy bardziej uniwersalne. Trzy, cztery tygodniowo. Musiały być to mocne, typowo bulwarowe historie. Zajawki przyjęły się i z czasem ucichły narzekania. Nie było to tak naprawdę nic złego – porządkowały pracę.
Z czasem jednak stały się elementem mobbingu. Źle zaczęło się dziać od grudnia 2005. Ten czas pokrywa się z wymianą ekipy kierującej działami. Moim zdaniem to jednak nie sami szefowie działów ponoszą pełną odpowiedzialność za zaostrzenie redakcyjnego kursu.
Nazwisko jednego z redaktorów (nazwijmy go Kościelnym) padało wielokrotnie w komentarzach do bloga jako przykład rzeczywistego mobbingu. Pełna zgoda, ale… Kościelny nie działał w próżni. Był ulubieńcem szefów redakcji. Brylował na kolegiach redakcyjnych, jak nikt inny. A „górka” doskonale wiedziała o stosowanych przez niego metodach presji.
Szefowie wiedzieli, bo ludzie się skarżyli. Przestali szukać pomocy, kiedy zamiast uzdrowienia sytuacji pojawiała się zemsta Kościelnego. A potrafił to robić – o czym wielu dziennikarzy przekonało się na własnej skórze. Dlatego uważam, że poźniejsze wydarzenia były zawinione nie tylko przez jednego czy kilku redaktorów średniego szczebla – to grzech zaniechania całej wierchuszki. Zaniechania, czy świadomego wyboru? Skłóconym i przestraszonym zespołem może łatwiej było sterować?
Po 2005 każdy dziennikarz musiał już przygotować na każdy poniedziałek sześć zajawek tematów, w tym OBOWIĄZKOWO jeden -dwa tzw. TZDW (popularny skrót, określający wymyślone historie, czyli Tematy Z D… Wyjęte). Tak powstał obowiązek kreacji. Już nie świadomy wybór, tylko obowiązek. Jedni bronili się przed tym bardziej, inni mniej stanowczo. Wcześniej czy później o termin TZDW musiał się otrzeć każdy.
Wielu dziennikarzy próbowało omijać tematy kreowane. W rozmaity sposób – np. wymyślając historie tak nieprawdopodobne, że nikt w nie nie uwierzy. Nie znajdą się może przez to na łamach. Nic bardziej mylnego! Podczas kolegium szef działu opowiadał historię. Najważniejszy podrywał się i pytał, czy to prawda. Na to szef działu wybuchał śmiechem i kwitował: „przecież piszemy prawdę”. I wtedy śmiali się wszyscy.
Tak do gazety trafiały duchy, wilkołaki, gadające psy i inne dziwadła. Druga droga to polecenie służbowe. „Jedź, zbierz ludzi, zapłać im, niech ci staną do zdjęcia”. Polecenie służbowe, z którym nie można było dyskutować. Tematy z zakresu kreacji były dozwolone, a zatem odmowa mogła doprowadzić do zwolnienia (co zresztą często podkreślał Kościelny i inni).
Czy był to mobbing? Moim zdaniem w najczystszej postaci. Bardzo wielu dziennikarzy pracujących kiedyś i obecnie w Fakcie to ludzie z zawodową pasją. Tacy, którzy wiedzą, jak napisać prawdziwy tekst dziennikarski. Zmuszanie ich na siłę do pisania bzdur to poniżanie ich w oczach czytelników, kolegów z innych redakcji. Bywały przypadki, że dylematy etyczno-moralne i wynikające z nich awantury z szefami kończyły się w gabinetach specjalistów. A to już jest mało fajne.
Można powiedzieć, że nikt tych ludzi na siłę w Fakcie nie trzymał. Oczywiście, że tak. Naginanie się do woli przełożonego można tłumaczyć rozmaicie – trudną sytuacją życiową, kredytami, rachunkami do opłacenia. Ale żadne tłumaczenie nie będzie do końca usprawiedliwiało łamania kanonów dziennikarskich.
Czy jednak w innych mediach naprawdę było zupełnie inaczej? Czy było gdzie uciekać? Czy to nie tygodniki opinii, poważne gazety codzienne na czołówkach umieszczały zlekka skandalizujące fotki czy rysunki? Czy w tekstach nie pojawiały się oczywiście nieprawdziwe treści (czy choćby podkręcone dla zwiększenia napięcia)? Sam to widziałem na co dzień. Sprawdzałem np. historię opisaną w dodatku Gazety Wyborczej czy lokalnej gazecie i nagle okazywało się, że prawda wygląda zupełnie inaczej. Że kat nagle okazuje się ofiarą. Że ktoś mówił dziennikarzowi jedno, a ten zapisał drugie. Dla podkręcenia akcji, dla zwiększenia atrakcyjności tekstu, dla podtrzymania założonej tezy. Kiedyś o powody spytałem wprost znajomego z tzw. poważnej gazety, który popełnił coś takiego. „Wiesz, ta historia musiała mieć jaja, inaczej by mi ją odrzucili. Czepiasz się, przecież w zasadzie to prawda”.
W zasadzie oba kłamstwa – i to z wielorybem, i to z podkręceniem pozostają kłamstwem. Jeżeli już porównywać, to drugie jest gorsze, bo bardziej przypomina prawdę. Ale tylko przypomina i na pewno w obu przypadkach daleko od reguł dziennikarstwa.
czwartek, 3 grudnia 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)





Cicho (gość) wtorek, 01 grudzień 2009, 13:20
OdpowiedzUsuńW redakcji poszła dziś fama kim jest Dawid.
Mierzwiaku, jesteś mistrzem krotkiej formy.
Przepraszam Pana Mierzwiaka, ale nie moge umiescic komentarza poniewaz wyrzuca mi ze jest jakis niewlasciwy kod HTML, dlatego prosilbym aby Pan sam umiescil ten komentarz, wierzę, że jest on w Pana posiadaniu:
OdpowiedzUsuńrozpoczyna sie od słów :
Witam,
przeczytałem powyższy wpis z dużym zaciekawieniem. Przede wszystkim cenię autora tego Bloga za treściwe i konkretne opisy zaszłych wydarzeń. Także za ujęcie tego dość prostym i zrozumiałym językiem.
Doktor Mierzwiak (gość) wtorek, 01 grudzień 2009, 13:31
OdpowiedzUsuńCicho,
Miło mi.
Pozdrawiam ;
Doktor Mierzwiak (gość) wtorek, 01 grudzień 2009, 11:24 - komentarza nie dało się przekleić z powodów błędów HTML
OdpowiedzUsuńDoktor Mierzwiak (gość) wtorek, 01 grudzień 2009, 11:25
OdpowiedzUsuńPrzepraszam za dziwne znaczki w swoim powyższym komentarzu. Interia dziwnie zinterpretowała znaki cudzysłowu... :(
Cicho (gość) wtorek, 01 grudzień 2009, 13:20
OdpowiedzUsuńW redakcji poszła dziś fama kim jest Dawid.
Mierzwiaku, jesteś mistrzem krotkiej formy.
Doktor Mierzwiak (gość) wtorek, 01 grudzień 2009, 13:31
OdpowiedzUsuńCicho,
Miło mi.
Pozdrawiam ;)
Trybik (gość) wtorek, 01 grudzień 2009, 13:45
OdpowiedzUsuńA nie mówiłem, że Superak dostanie rykoszetem... Tylko dlaczego Dawid nie chce wskazać, gdzie obecnie pracuje Kościelny?! Przy okazji: to w końcu kim jest Dawid? Fotorepem z Posen, repem z Bromberg, czy świętym tureckim?
Słodkowski (gość) wtorek, 01 grudzień 2009, 15:32
OdpowiedzUsuńAutorem blogu jest Grzegorz D. z Bydgoszczy a w zasadzie spod Bydgoszczy, który w ciągu kilkunastu dni istnienia bloga wykonał więcej pracy, niż przez 6 lat zatrudnienia w redakcji Faktu. Specjalnie nie piszę "pracy" tylko zatrudnienia, bo ci, co mieli z nim do czynienia wiedzą, że jest leniem pierwszej wody.
Co można powiedzieć dobrego o człowieku, który pluje na innych jadem nienawiści i wylewa swoje frustracje, kiedy:
)przez 6 lat był zatrudniony w Fakcie i brał każdego miesiąca 6750 zł (najwięcej ze wszystkich korespondentów!!!)
)przysyłał 2-3 teksty w miesiącu, z czego może jeden był publikowalny
)miał dwie specjalizacje: UFO w Wylatowie oraz "cudowne uzdrowienia" i "prorocze wizje" Słodkowskiego (czyli tematy TZDW realizowane od pierwszych dni Faktu, czyli od 2003 r.)
) Praktycznie nigdy nie można było się do niego dodzwonić, choć miał telefon służbowy, bo w godzinach pracy załatwiał swoje prywatne sprawy
)Tuż przed założeniem bloga obdzwonił co najmniej kilkanaście osób - byłych pracowników Faktu (obecnie w TVP, GW, Superaku czy rzecznikują Naszej Klasie) żeby wyciągnąć od nich szkalujące Fakt informacje, zapewniając jednocześnie, że są wyłącznie do prywatnego użytku
)Po informacji, że pracodawca chce z nim rozwiązać pracę oskarżył Fakt, a w szczególności Roberta F., że zamordowali mu ojca, który tak naprawdę zmarł na zawał wiele miesięcy temu
)Przebywa na lewym zwolnieniu i nie ma odwagi przyjąć wypowiedzenia
O potędze" pana Grzegorza D. z Bydgoszczy świadczą dwa ostatnie lata jego twórczości. Od kiey Mariusz Korzus uciekł z Faktu do Superaka i obsługuje jako korespondent woj. kujwasko-pomorskie, Grzegorz D. zalicza wpadkę za wpadką mając tzw. obsuwy. Nic więc dziwnego, że dostawał regularny opierdol od Fallusia, który go w końcu zwolnił ( a w zasadzie nie zwolnił)
dr Mieżwiak (gość) wtorek, 01 grudzień 2009, 15:36
OdpowiedzUsuńLECZENIE PROSTATY komentarza nie dało się przekopiować z powodu błędów w HTML
dr Mieżwiak (gość) wtorek, 01 grudzień 2009, 15:38
OdpowiedzUsuńLeczenie hemoroidów metodą bezoperacyjną
komentarz nie dał się przekopiować z powodu błędów w HTML
Oxykort (gość) wtorek, 01 grudzień 2009, 15:50
OdpowiedzUsuńCTRL+C, CTRL+V - więcej nie potraficie...
(gość) wtorek, 01 grudzień 2009, 16:01
OdpowiedzUsuńW Fakcie zbliża się koniec dnia. Jak widać powyżej dziś ktoś dostał wypracowanie do napisania. i co z tego? takich osób, które straciły robotę jest cała masa. Wybrali jakiegoś rodzynka i teraz będą drążyć temat. Kilka dni temu uznali za "winnego" kogoś innego, także byłego pracownika redakcji.
Jedynym miarodajnym dowodem jest wysledzenie autora bloga i podanie go do sadu jesli sa na to podstawy. wowczas sad moze zezwolić na upublicznienie danych takiego sprawcy. inaczej - samowolka i fantazje.
(gość) wtorek, 01 grudzień 2009, 16:04
OdpowiedzUsuń2009-07-1515 lipca 2009 Iran Caspian Airlines 7908 Tupolew Tu-154M 168 - reszta komentarza nie dała się przekopiować z powodu błędó w HTML
szpilka (gość) wtorek, 01 grudzień 2009, 16:08
OdpowiedzUsuńTak wygląda praca w redakcji. Szukamy na sieci wieści. Kopiujemy do schowka (copy) i wklejamy do gazety (paste) lub bloga, jak w tym przypadku. Tu jednak można sobie pozwolić na kilka szpalt tekstu bez obrazków. :D :D
Taki prikaz...
tardżet (gość) wtorek, 01 grudzień 2009, 16:28
OdpowiedzUsuńDrukujecie w swojej gazetce takie chłamy? Nie kupię Faktu!!!!!!!!!!!!!
Kris (gość) wtorek, 01 grudzień 2009, 17:54
OdpowiedzUsuńDziękuję za ten tekst o prostacie, szukałem takiej informacji, nie spodziewałem się jej tu spotkać. Jeśli można to prosiłbym też coś o lekach na tę przypadłość. Jeżeli to wszystko co faktowi intelektualiści zdołali wymyślić w ramach "dawania odporu" to słabo...
prosty lud (gość) wtorek, 01 grudzień 2009, 17:58
OdpowiedzUsuńJeśli wszyscy wiedzą kim jest Dawid to znaczy ,że nikt nie wie. Fakt się boi ,a ktoś ukradł fajny temat książki ,którą zamierzał napisać Jankowski
szrek (gość) wtorek, 01 grudzień 2009, 18:49
OdpowiedzUsuńA mnie interesują połączenia PKS między Szczecinem, a Ińskiem??? Czy mogę prosić o taki wpis z rozkładem??? Samoloty tam nie kursują....
nemo (gość) wtorek, 01 grudzień 2009, 18:56
OdpowiedzUsuńnareszcie dziennikarze z faktu maja możliwość napisać prawdę i mają miejsce na publikację, nawet jeżeli jest to kopiowanie listy lotów, czy charakterystyka chorób wstydliwych...
Do rzekomego Słodkowskiego (gość) wtorek, 01 grudzień 2009, 19:59
OdpowiedzUsuńZ olbrzymim zdumieniem zobaczyłem na tym blogu atak na mnie w postaci notki, w której prawdziwe było chyba tylko moje imię. Autorze - jeżeli napisałeś prawdę, podaj swoje prawdziwe dane.Zapewne łatwo będzie ci to udowodnić przed sądem.
Pozdrawiam Dawida i wszystkich internautów: Grzegorz Dudziński
The End (gość) wtorek, 01 grudzień 2009, 21:04
OdpowiedzUsuńWydawało się już, że nierówny, słabowity prócz dwóch wejść, blog Dawida sam odejdzie śmiercią naturalną, ale KTOŚ wymyśłił, że pomoże Dawidowi zejść szybciej. Jak znam życie, skutek będzie odwrotny od zamierzonego.
winny (gość) wtorek, 01 grudzień 2009, 22:54
OdpowiedzUsuńWczoraj w netto chciałem wziąć gazetkę reklamującą najnowsze produkty w promocji, przy kasie okazało się, że to był.....Fakt....leżał tak złożony....a na okładce same produkty z cenami....jakaś nowa forma krypto-sprzedaży????na podobnej zasadzie jak w marketach niektóre produkty są w rzeczywistości(żeby nie powiedzieć FAKTycznie) paręgroszy droższe????
Uderz W Stół (gość) środa, 02 grudzień 2009, 08:59
OdpowiedzUsuńNo i co!? Obsrałaś się ze strachu Dudziniak!? Teraz może autorze bloga Grzegorzu D. występowac już pod własnym imieniem i nazwiskiem.
Słodkowski (gość) środa, 02 grudzień 2009, 09:04
OdpowiedzUsuńA oto próbka "twórczości" autora blogu. Poniższy artykuł został opublikowany w Fakcie 26 października 2007r. - reszta komentarza nie skopiowała się z powodu błędów HTML
szrek (gość) środa, 02 grudzień 2009, 09:14
OdpowiedzUsuńWidz, że znów wracamy na kulturalny poziom....
ewa (gość) środa, 02 grudzień 2009, 11:57
OdpowiedzUsuńJednak prawda w oczy kole co Fakciarze
(gość) środa, 02 grudzień 2009, 11:59
OdpowiedzUsuńProponuję zrobić konkurs na ANTY-dziennikarza roku. W tej dyscyplinie to dopiero będzie konkurencja!
Dla dziennikarzy:
1. Kto opublikował największą kupę
2. Kto podkradł nawięcej tematów kolegom
3. Kto wymyślił największą aferę, której nie było, ale zwiększyła o 200% sprzedaż gazety
Dla kadry zarządzającej redakcją:
1. Kto jest największym analfabetom, ale najgłośniej krzyczy i mobbinguje kolegów
2.Kto redaguje teksty tak, że nie nadają się do czytania
3. Kto nie zapłacił największej ilości honorariów za opublikowane teksty. Podkategoria- kto zleca, ale nie publikuje, aby kolegów wykończyć głodem, bo nie dostają honorariów
I specjalny laur jarzębinowy dla redakcji gazety opiniotwórczej, która jest zwykłym manipulatorem opinią.
To samo dla tivi i radia
Do startu gotowi...
Żenada (gość) środa, 02 grudzień 2009, 12:00
OdpowiedzUsuńKtoś tu chyba kompletnie nie zrozumiał, co autor bloga (niezależnie kto) miał na myśli. Dawid pisze o brakach w obecnym dziennikarstwie, nie tylko w Fakcie. A tu pojawiają się jakieś pierdoły o prostatach, rozkłady lotów i chamskie ataki ludzi związanych z Faktem. Czy tylko tyle mają do powiedzenia o sprawach dziennikarstwa? Myślę, że w taki sposób potwierdzają tylko wiele tez Dawida. Ja osobiście nie ze wszystkim zgadzam się z blogerem. Pisze, że prasa bulwarowa powinna wybierać, czy chce pisać prawdę, czy bajki. Otóż nie musi. Każdy myślący człowiek nie uważa bulwarówek za prasę, taki rozdział jest chyba zbędny. Ja bym szedł bardziej w kierunku zamknięcia zawodu dziennikarskiego przed hienami i to podniosłoby prestiż zawodu. Tak myślę.
hugo (gość) środa, 02 grudzień 2009, 14:37
OdpowiedzUsuńJaki mobbing?
Jak się nie podoba pisanie bajek za wierszówkę, to sie nie zatrudnia w bajkopisowej gazecie.
Słodkowski (gość) środa, 02 grudzień 2009, 14:59
OdpowiedzUsuńDoktorze Mierzwiak! Czekamy na pańską ocenę twórczości faktowej autora blogu. Czy to co on robił przez sześć lat za duże pieniądze to było dziennikarstwo czy bajkopisarstwo? I czy ma prawo moralizować, skoro sam tworzył jedno wielkie g...?
Rep (gość) środa, 02 grudzień 2009, 15:39
OdpowiedzUsuńŻałosne, Słodkowski! Te artykuły są normalnymi artykułami o ciekawostkach, napisane w dobrym stylu. Jak przez 6 lat pracy ten niby autor popełnił w Fakcie tylko takie "grzechy" - czapki z głów! Nie dajmy przekierować dyskusji na manowce, to zasłona dymna!!!
Piotr (gość) środa, 02 grudzień 2009, 16:56
OdpowiedzUsuńNie rozumiem o co to cale larum. Dziiennikarze zawsze byli sprzedawczykami. Natomiast faktowe gremium to nic innego jak...
Dobrze, ze Dawid pisze o swiecie mediow.
Obserwator (gość) środa, 02 grudzień 2009, 17:08
OdpowiedzUsuńPopatrzcie pod linkt
http://www.hfhrpol.waw.pl/obserwatorium/index.php?option=com_content&view=article&id=1946:brukowiec-story-czyli-burza-woko-qfaktuq&catid=42:z-kraju-polska&Itemid=63
Nawetr Helsinska Fundacja napisala o blogu Dawida., czapki z glow :)
Zniesmaczony (gość) środa, 02 grudzień 2009, 19:25
OdpowiedzUsuńKtos polecił mi ten blog, więc czytam, ale nie za bardzo rozumiem o co tu chodzi. Czy ktoś może mi wyjaśnić w przystępny sposób,kto do kogo ma żal i dlaczego ktoś obrzuca wyzwiskami autora bloga.Jakieś to niesmaczne.
Może dr. Mierzwiak w kilku słowach wyjaśnisz mi o co tu chodzi? Bo chyba Ty jestś najlepiej zorientowany.
Pozdrowienia dla wszystkich.
Mośći Panowie łączmy się. (gość) środa, 02 grudzień 2009, 19:40
OdpowiedzUsuńNiech wszyscy skrzywdzeni przez Fakt się połączą i napiszą do Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka
do Zniesmaczonego (gość) środa, 02 grudzień 2009, 21:00
OdpowiedzUsuńWydaje mi się,że chodziło o dyskusje o dziennikarstwie, czy ktoś, kto pisze dla Faktu może siebie nazywać dziennikarzem.
Poszukiwacz (gość) środa, 02 grudzień 2009, 21:37
OdpowiedzUsuńDzis fakt to nie dziennikarstwo to prostytucja. Niestety juz Kapuscinski pisal w Autoportrecie, by nie mylic pracownikow mediow z dzienkarzami.
A fakt to wiadomo...
Przepracowalem w axel springer ponad pol roku odszedlem nie zlamali mi kregoslupa.
Prostownik (gość) środa, 02 grudzień 2009, 22:14
OdpowiedzUsuńPrzesadzasz, Poszukiwaczu! Zgrabna figura retoryczna, ale jak każde uogólnienie z natury nieprawdziwa. Czy kobieta lubiąca seks też jest od razu prostytutką? Nawet zakłądając, że bierze za to jakieś pieniądze (mogą być dla niej afrodyzjakiem). Reasumując - w każdym bagnie są Ludzie i człekokształtni. Także w Fakcie. To wszystko zależy od człowieka. Dawid też pracował czy współpracował z Faktem, a okazał się Wallenrodem. Chyba z korzyścią dla nas pismaków - nie tylko w Fakcie, w każdej innej redakcji pomyślą dziesięć razy, zanim zaczną publicznie gnoić ludzi. Bo może powstanie blog.
Prostownik (gość) środa, 02 grudzień 2009, 23:03
OdpowiedzUsuńJeszcze słówko do Poszukiwacza. Nie obraź się, ale sam piszesz, że byłeś pół roku w ASP. Czy idąc tropem Twojej tezy - przez to pół roku byłeś prostytutką? Nie uciekajmy w schematy.
ASP (gość) środa, 02 grudzień 2009, 23:13
OdpowiedzUsuńczy o tym (?) rozmawiamy?
"Fakt" redukuje zespół i obniża pensje
Wydawca gazety codziennej "Fakt" (Axel Springer Polska) wręczył wypowiedzenia 24 etatowym pracownikom tej redakcji. Pozostałym obniżył pensje. (reszta komentarza nie do przekopiowania z powodu błędów w HTML)
Rep (gość) czwartek, 03 grudzień 2009, 10:15
OdpowiedzUsuńDo ASP - nie powielajmy metod działania AKTowej górki. Po co przeklejać teksty i komentarze? Są tu przecież ludzie, którzy sami od siebie potrafią sklecić kilka zdań.
Doktor Mierzwiak (gość) czwartek, 03 grudzień 2009, 12:04
OdpowiedzUsuńWitam,
śledząc Wasze wypowiedzi widzę, że nie wszyscy chyba łapią temat w który kotwicę zarzucił Autor Bloga, Dawid. Zniesmaczony i wszyscy, którzy nie bardzo wiecie o co chodzi... tym razem nie chodzi o pieniądze. :) Zmierzamy w tym blogu do czegoś, co pozwoli oczyścić zawód i dobre imię "marki dziennikarza".
Ludzie nie z branży nie rozróżniają kto jest dziennikarzem (w pełnym tego słowa znaczeniu), a kto hieną czy innym sprzedawczykiem. Podobnie jak z innymi zawodami, których nie znamy. Jeden coś przesadzi, a na innych to zaciąży.
Dawidowi chodzi o to, aby ludzie pracujący w Fakcie nadal mogli robić to, co robią. Nikt przecież nie chce nikogo pozbawiać pracy! To absurdalne, co piszecie o Jankowskim i innych Fakciarzach. Ci ludzie chcą to robić, to nie robią. Wydają Kupę, to wydają. Czasy ciężkie to i Kupą się handluje, co nie? A skoro jest zbyt, to i produkcja idzie. Podobnie jak ze złodziejami. Mają zbyt, to i kradną dalej. Nic na to nie poradzimy...taka mentalność ludzi kupujących coś "za promocyjną cenę".
Fakt każdy zna lub przynajmniej wie jak wygląda jego pierwsza strona. Co rano widzę tę gazetkę w kiosku obok mojego biura. Szablon podobny do The Sun czy Super Expressu. Bo taki Target. Gdyby pisali o zwierzątkach, to na okładce byłby pewnie jakiś piesek. Jak o wychowywaniu dzieci, to kobieta z dzieckiem, itd...
Chodzi o to, by dać do zrozumienia ludziom, że to taka zabawa w gazetę. Coś jak drukowanie książeczek dla dzieci. To czysta fantazja z lekką domieszką realizmu. Tyle tylko, że tego typu prasa próbuje tę fantazję wciskać nam do głów jako pewnik. I niech dalej tak robi. Jednak świadomość tego, że to jest fantazjowanie, a nie dziennikarstwo uchroni dobre imię ludzi, którzy się tym zajmują. Teraz próbują kreować zamiast komentować. A więc w pewnym sensie są fantastami. Tego typu gazeta to np. Fakty i Mity czy inne wydawnictwa z dziedziny mało mającej wspólnego z FAKTAMI. Już sam tytuł tej gazetki świadczy o swawolnym podejściu do zagadnienia FAKTÓW. Jak byście się czuli, gdyby poważna gazeta prawna lub program w TV zamiast rzetelnych informacji zaserwował bajeczki? Pewnie niektórzy by się uśmiechnęli... ale odbiorcy czekający na poważne wieści byliby wściekli. Automatycznie pomyśleli by o wydawcy takiego medialnego produktu w samych złych kategoriach... Podobnie jest z Faktem. Kupujesz Gazetę, a okazuje się, że to zbiornik z Szambem. No i co myślisz o dziennikarzach? Że to ściemniacze. Dokąd pracują w Fakcie - OK. Ale jak odchodzą, to już gorzej. Świat światem zawsze zwraca się uwagę na CV. A praca w ASP chyba nie wygląda najlepiej, jeśli ktoś szuka poważnego zatrudnienia a nie bajkopisarstwa.
Pozdrawiam
Doktor Mierzwiak
zazdroszcze autorowi bloga wiary w normalne dziennikarstwo poza fuckiem, że niby inni tacy dobrzy:)zapraszam do czytania Gazety Łódzkiej dodatku do GW, w której w porównaniu z lokalnym fuckiem wypisywane są kompletne bzdury i kłamsta, nie lepiej jest w niejakim DŁ:)po prostu czas przyznać otwarcie że zawód dziennikarza i media w tym kraju są poniżej poziomu g... bez względu czy to ASP, Agora, ITI czy Polskapresse:)))
OdpowiedzUsuń