Kolejne cuda "Faktu"
Łukasz Szewczyk, 1 czerwca 2006, godz. 8:33
Najchętniej kupowany przez Polaków tabloid "Fakt" nie byłby sobą, gdyby nie odkrył ponownie kolejnej wyssanej z palca sensacji. Kilka miesięcy temu dziennikarze "Faktu" w Wiśle widzieli wieloryba, a od kilku dni w jednym z wiejskich jezior widzą alkohol.
Z jednej strony dziwne, że dziennik, który ma najwyższą sprzedaż ciągle okłamuje swoich czytelników. Z drugiej normalne, że tanie kolorowe gazetki brukowe żyją tanimi sensacyjnymi informacjami, które same wymyślają tylko po to by sprzedać jak najwięcej egzemplarzy.
Jak zauważa "Gazeta", od dwóch dni dziennik "Fakt" pisze o wsi Bracholin (woj. wielkopolskie). Według "Faktu" mieszkańcy wsi porzucają swoje codzienne zajęcia, by dzień w dzień upijać się do nieprzytomności wodą z pobliskiego jeziora, która ma zawierać 30 proc. alkoholu.
Według relacji "Faktu", chłopi rzucają się na kolana i na czworakach, jak zwierzęta, chłepcą wodę z jeziora, a żony modlą się do Boga, by mężowie przestali pić alkohol. Oczywiście jak to w przypadku "Faktu" bywa, teksty są odpowiednio zilustrowane.
Sprawą zainteresowała się "Gazeta Wyborcza". Bracholin to spokojna wieś, która w ostatnich dniach przeżyła kataklizm - po publikacjach "Faktu" znalazła się na ustach całej okolicy. Jej mieszkańcy czują się upokorzeni artykułami i zapowiadają pozew sądowy przeciwko gazecie. To samo ma zamiar zrobić Przemysław Majchrzak, wójt gminy Wągrowiec, w której granicach leży Bracholin - pisze "Wyborcza".
Mieszkańcy wsi mówią "Gazecie", że po artykułach w "Fakcie" ludzie z innych wiosek śmieją się z nich i wytykają palcami. Z relacji mieszkańców wynika, że dali się sfotografować bo proponowano ludziom po 50 i 70 zł za zdjęcie . - Mówili, że to będzie jakiś śmieszny artykuł o przyrodzie, mówi "Gazecie" sołtys Jerzy Przysławski, który dodatkowo twierdzi, że jego wypowiedź została zupełnie zmyślona.
Ludzie z Bracholina są wściekli, że "Fakt" przedstawił ich jako leniwych idiotów i pijaków. Stracili zaufanie do dziennikarzy. Nic więc dziwnego, że kiedy reporterzy "Gazety" przyjechali do wioski, omal nie zostali obrzuceni kamieniami. Z trudem udało się ich przekonać, że może być inaczej, pisze "Gazeta".
Źródło: Gazeta Wyborcza, wł.
czwartek, 3 grudnia 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)





Doktor Mierzwiak (gość) niedziela, 29 listopad 2009, 02:18
OdpowiedzUsuńSami w FAKCIE nie są lepsi. Ale jak ich zdjęcia się ukazały, powstało wielkie LARUM!
Szefowie FAKTU: znacie słowo OBŁUDA?
OdpowiedzUsuńDawid (gość) niedziela, 29 listopad 2009, 10:12
Napisali o blogu, poczytajcie http://globalvoicesonline.org/2009/11/19/poland-anonymous-blogger-to-write-about-a-daily-tabloid/
(gość) niedziela, 29 listopad 2009, 10:19
OdpowiedzUsuńFaktycznie napisali !!!!! Fakciarze nic nie komentują,bo chcą,żeby blog umarła. A my czekamy na dymisję szefów. Jesteście skompromitowani. Czy Niemcy już o tym wiedzą...
Rafał Z. (gość) poniedziałek, 30 listopad 2009, 22:26
OdpowiedzUsuńMoże należałoby podać nazwiska autorów artykułów o jeziorze pełnym wódki i o wielorybie w Wiśle? Chyba środowisko dziennikarskie powinno znać te wybitne nazwiska? Wskazane jest też wskazanie autora tekstów o szczuro-sałacie i chomiku latającym motolotnią.
Doktor Mierzwiak (gość) wtorek, 01 grudzień 2009, 13:29
OdpowiedzUsuńMoże nie ma sensu żonglować nazwiskami. To i tak są biedni ludzie, najpewniej zmuszeni do pisania takich wypocin.
Ryba psuje się od głowy...