czwartek, 3 grudnia 2009
2009.11.16 00:53 Odezwa
Który skrzywdziłeś (FAKTycznie)
Który skrzywdziłeś człowieka prostego
Śmiechem nad krzywdą jego wybuchając,
Gromadę błaznów koło siebie mając
Na pomieszanie dobrego i złego,
Choćby przed tobą wszyscy się skłonili
Cnotę i mądrość tobie przypisując,
Złote medale na twoją cześć kując,
Radzi że jeszcze jeden dzień przeżyli,
Nie bądź bezpieczny. Poeta pamięta
Możesz go zabić - narodzi się nowy.
Spisane będą czyny i rozmowy.
Lepszy dla ciebie byłby świt zimowy
I sznur i gałąź pod ciężarem zgięta.
Zacząłem wierszem Czesława Miłosza, który wspaniale obrazuje skutki działania axlowskiego dziennika Fakt w naszym kraju. Czyje krzywdy? Wszystkich nas – zatrudnionych w Fakcie dziennikarzy, czytelników, reklamodawców, przedstawicieli innych tytułów prasowych. Kilka lat temu po raz pierwszy usłyszałem o Axel Springer. O niesamowitych umiejętnościach adaptacji tego koncdernu. „Tam, gdzie inni zwijają interes, wchodzi Axel i odnosi sukces” – Tak mi powiedział kolega biznesmen. Uwierzyłem w ten geniusz biznesu.
Dziś wiem, na czym to polega. Każde kółko tego mechanizmu jest wymieniane bardzo szybko – na tańsze. Taka jest polityka firmy. W styczniu zatrudniamy 50 dziennikarzy, w czerwcu zwalniamy 30. Ocaleni są zadowoleni, że to ich nie dotknęło. Na miejsce zwolnionych są nowi… I tak na okrągło…
Nie odkrywam tu żadnej Ameryki – przynajmniej nie wobec tych, którzy zetknęli się z Faktem na swojej drodze zawodowej. Wraz z kolegami zamierzamy założyć Stowarzyszenie Osób Poszkodowanych przez Fakt. Zgłoszenia do tego stowarzyszenia prosimy podsyłać na antyfakt@gmail.com Możecie zgłaszać się nickami – przy opisaniu swoje historii. Jest to ważne – szykuje się zbiorowy pozew o mobbing, dołącz…
Dawid przeciwko Goliatowi
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)





szrek (gość) poniedziałek, 16 listopad 2009, 16:15
OdpowiedzUsuńnareszcie ktoś prawdę zaczyna pisać i wkłada źdźbło w zadowolone oczy, zadufanych w sobie naczelnych faktu......
Sasz (gość) poniedziałek, 16 listopad 2009, 20:38
OdpowiedzUsuńA mnie interesuje, kiedy wreszcie Zarząd Axela zorientuje się w całej sytuacji i wezwie na dywanik kilka osób.
Cieszę się, że powstają takie blogi. Gdzie anonimowo będziemy mogli wywalić co z ludźmi się robi w Fakcie i jak ich traktuje. Będę podrzucał tu różne ciekawostki i liczę na innych. A jest o czym pisać oj jest. I w wawie i poza nią. Tak więc Panie i Panowie do klawiatur. Kiedyś ktoś nas zauważy. I może zamiast używać bata będą ludzi traktować normalnie - profesjonalnie. Liczę na tych co już nie pracuja - oni się już nie mają czego bać. A w firmie oczywiście spokój, cisza, nikt nic nie mówi, zebrania żadnego nie będzie, nikt nikomu nic nie wyjaśni, nikogo nikt nie wysłucha. Przecież szefostwo zawsze wie lepiej. A na imprezie rocznicowej (oczywiście w ciasnym, głośnym klubie, żeby pogadać nie można było) wypijemy za pomyślność tych zwolnionych.
Pracownik IT (gość) środa, 18 listopad 2009, 11:41
OdpowiedzUsuńWitam Was,
temat mobbingu, prześladowania i nadużyć w miejscu pracy nie jest dziś jakimś novum. Sam pracuję w jednym miejscu od prawie 10 lat. Zmieniły się w tym czasie osoby na wyższych stanowiskach. Ja "tkwię" na moim, średnim w strukturze firmy. I jest mi tutaj dobrze. Ale nie o tym...
Wydaje mi się, że większość "tych wielkich" z pionów dyrekcji i kierownictwa to osoby kompletnie pozbawione kompetencji. Pasują do nich określenia: 'kasoroby', 'stołkotrzymacze', itp.
Osoby, które cokolwiek wiedzą w temacie, przy jakim przyszło im pracować, stawiają najpierw na jakość, a potem na ilość. Niestety żyjemy w czasach, gdzie ilość znaczy pieniądz. A jakość niekoniecznie idzie w parze z ilością, a co za tym idzie - jakość nie jest dziś w cenie.
Jeśli więc jakiś "redaktorzyna" naczelny mówi, że "nic się nie dzieje i zróbcie, aby się działo", to tak jakby mechanik z warsztatu wyjechał na miasto walcem, rozbił kilka aut, a potem naganiał sobie klientów w postaci poszkodowanych przez siebie właścicieli. HIPOKRYZJA!
Po pierwsze - takie świerszczyki nie powinny nosić miana GAZETY, a co za tym idzie, ludzie pracujący w takich wydawnictwach niestety nie robią sobie dobrej opinii na przyszłość... Sam pracowałem kiedyś w dziwnej firmie, która była w gruncie rzeczy podróbą czegoś, co oferowała klientom. Potem miałem problem, aby znaleźć nową pracę - opinia to opinia... Musiałem przejść testy, czy aby się nadają, ponieważ portfolio z poprzedniej pracy nie było miarodajne dla nowego pracodawcy.
Nie zazdroszczę nikomu, komu przyszło pracować pod rządami takich skretyniałych 'kasorobów'. W takich warunkach niestety większość pary idzie w gwizdek, a nie na realne przedsięwzięcia. Marnują się talenty, czas i chęci pracowników. A co za tym idzie, firma zaczyna gonić w piętkę i udawać, że wszystko jest OK, kolorowo. A w rzeczywistości jeden do drugiego się nie odzywa, ludzie żyją plotkami i podsuwaniem sobie na wzajem świń.
Bardzo dobrze, że ktoś taki jak właściciel tego Bloga chce się z tym zmierzyć. Sam nie pracowałem ani w Fakcie, ani dla Faktu. Ale jestem pełen podziwu i przyklaskuję Waszej inicjatywie! ;)
Pozdrawiam
Pracownik IT / Warszawa